Jakiś czas temu stałem się posiadaczem nowych zabawek. Jedną z nich posiadam już jakiś czas więc chyba mogę o niej napisać coś więcej. Jest to telefon, ale telefon nie byle jaki, bo iPhone. Teraz koledzy linuksiarze rykną gromkim śmiechem i zaczną krzyczeć “Android!”… Przyznam, że na początku się go bałem. Na szczęście szybko przekonałem się całkowicie do telefonu spod znaku jabłka i nie wyobrażam sobie korzystać z jakiegokolwiek innego. Dlaczego? Już piszę…
Najpierw rzeczy oczywiste. Przede wszystkim duży, czytelny wyświetlacz. Nawet w nowszych i teoretycznie lepszych telefonach nie ma takich kolorów i ostrości. Wybierałem między iPhone’m i HTC Hero. Jak wziąłem do ręki Hero to po prostu sobie dałem spokój. Po drugie – szybkość działania. Na to składają się dwie rzeczy. Świetny ekran dotykowy (dotykowy, a nie, że trzeba go nacisnąć jak np. w Avili czy Omni) i oprogramowanie, które błyskawicznie wykonuje swoje zadanie.
Jako telefon sprawuje się świetnie. Bez zbędnych udziwnień można z niego dzwonić, bo chyba o to przecież chodzi. Ciekawie zrealizowana jest funkcja smsów, które widoczne są nie jako pojedyncze wiadomości, a raczej w formie czatu. Bardzo wygodne i pozwala łatwo się zorientować z kim i o czym rozmawialiśmy. Do tego dochodzi świetna lista kontaktów. Oczywiście możemy sobie te kontakty grupować, dodawać do nich mnóstwo dodatkowych informacji. Niby pierdoły, ale przydatne. Można np. dodać adres zamieszkania do danego kontaktu, a iPhone pokaże na mapie gdzie dana osoba mieszka.
Standardowe aplikacje takie jak poczta (jeden z lepszych klientów poczty na komórce), iPod, Safari, Youtube, Mapy – również sprawują się świetnie. Ale iPhone byłby raczej średni gdyby nie masa dodatkowych aplikacji możliwych do pobrania z AppStore. I tak można sobie pobrać zupełnie za darmo takie aplikacje jak Facebook, Twitterrific, Meebo, RunKeeper czy Skype. Wszystkie bardzo użyteczne i fajnie opracowane.
Z płatnych programów używam nawigacji Navigon, która sprawuje się bardzo dobrze (sprawdziłem jadąc do babci z Poznania do Słupcy, oraz kilka razy jeżdżąc po Poznaniu). Drugim takim programem jest Scheduler Poland, czyli rozkład jazdy MPK dla wielu polskich miast. Pamiętacie Gingera? Zapomnijcie o nim. Ten rozkład jazdy zjada go na śniadanie. Ostatnim programem płatnym jaki na razie okazał się dla mnie przydatny jest GuitarToolkit. Używam go do strojenia gitary, nie byłbym w stanie tego zrobić na słuch.
Oczywiście telefon nie jest też pozbawiony wad. Przede wszystkim – bateria. Wytrzymuje maksymalnie 2 dni, przy bardzo średnim użytkowaniu. Jeżeli korzystam z internetu intensywniej – ładuję go codziennie. No ale z drugiej strony – który smartphone trzyma bardzo długo na baterii? Dalej: brak wielozadaniowości. iPhone może uruchamiać na raz tylko jeden program (poza niektórymi standardowymi, które zawsze działają w tle, jak telefon czy poczta). Na początku chciało się poszukać rozwiązania tego problemu, ale po jakimś czasie przestałem się telefonem bawić, zacząłem go używać i problem jakby zniknął.
To by było na tyle jeśli chodzi o takie pierwsze konkretniejsze wrażenia. Na pewno jeszcze będę na ten temat pisał, chociażby bardziej szczegółowo o niektórych programach, które moim zdaniem warto mieć.
Komentarze


rss



